To, co prawda, nie rozdział, a moja pierwsza miniaturka. Taki one-shot, który z pewnością nie jest mistrzostwem.
Wpadłam na ten pomysł zupełnie przypadkiem. Kilka razy trafiłam na internetową tematykę w innych miniaturkach, ale na początek chciałam spróbować odsłonić wszystkie wydarzenia od strony... Draco. Malfoya i jego myśli tu nie zabraknie, a to wszystko postarałam się przepleść akcją, w której oczywiście występuje Hermiona.
Także więc nie przedłużając, zapraszam chętnych do odczytania miniaturki "Czarna Róża" i złożenia pod nią komentarza. Za wszystkie rady i uwagi z góry dziękuję ;)
Miśka;)
* * *
18 marca 2000 roku, 13:36
Wpis 29.
Drogi blogu!
Dzisiaj jest ten dzień. To właśnie za cztery godziny się z nią spotkam. Właściwie, dlaczego to tu piszę? Sam nie wiem... To wszystko mnie... stresuje. Jestem zwyczajnie w szoku, że ona tak po prostu się zgodziła. Ma tam przyleźć z tą swoją Czarną Różą. Jestem ciekaw, jak dokładnie wygląda, czy rzeczywiście jest tak piękna, jak ją sobie wyobrażałem... No cóż, nigdy nie dowiem się, kim naprawdę jest, póki się z nią naprawdę nie spotkam.
Silver Dragon
~ ~ ~
18 marca 2000 roku, 16:43
Wpis 30.
Drogi blogu!
Nie wiem, co ze sobą zrobić. Już dawno tak nie wariowałem. Muszę przyznać, że naprawdę boję się tego spotkania. A jeśli ona mnie wystawi? Nie, ona taka nie jest... Może to jest błąd, ale chcę powiedzieć, że jeżeli moja znajomość z nią zakończy się fiaskiem, zamknę bloga. Chyba zacznę pisać pamiętnik, bo opuszki mnie bolą od klawiatury...
Życzcie mi powodzenia! Czuję, że stanie się coś nieprawdopodobnego... Tylko co?
Silver Dragon
~ ~ ~
18 marca 2000 roku, 17:20
Wpis 31.
Drogi blogu!
Nie mogłem się powstrzymać i przyszedłem wcześniej. Piszę z telefonu. Wśród tych kobiet nie dostrzegłem jeszcze żadnej, która miałaby coś wspólnego z moją Czarną Różą. To niedorzeczne, ale... Odczuwam strach i boję się, że zaraz stąd ucieknę... Nie, nie mogę, ale... Co jeżeli to ona nie przybędzie? Dołożę dodatkową kategorię "Złamane serca"... Phi... Ale koniec żartów, jestem zmęczony swoim niepokojem... Chyba nawet bym wolał tego wszystkiego uniknąć... Chociaż... Przecież sam ją zaprosiłem, prawda?
Silver Dragon
~ ~ ~
18 marca 2000 roku, 17:54
Wpis 32.
CHOLERA JASNA!
To. Była. Granger. Ta. Gryfońska. Kujonica. Granger.
Jak ja mogłem tego nie zauważyć?! Ona musiała być nią... Black Rose+Silver Dragon= Granger+ja=ble, ohyda, fuj... Nie chcę nawet o tym myśleć. Pewnie specjalnie zapolowała na mnie, żeby się zemścić... Ale... Ja przecież niczego nie zauważyłem... Kiedy stałem się takim naiwnym mięczakiem, spisującym przemyślenia na tym cholernym blogu? Nie do wiary, jak ja mogłem się tak zmienić? Tak jak obiecałem, usunę bloga w ciągu tego tygodnia. Muszę się znów stać twardszy, bo tego nie przeżyję...
Silver Dragon
~ ~ ~
19 marca 2000 roku, 3:02
Wpis 33.
Drogi blogu...
Długo zastanawiałem się, jak powinienem postąpić. W końcu, przecież naprawdę polubiłem tę Różyczkę... Swoją drogą, Granger wyglądała, no, całkiem ładnie, szczególnie, że miała na sobie smukłą czarną sukienkę... Stop! Bo jeszcze zacznę się wciągać w prawienie jej komplementów, a to wcale nie poprawia mojej sytuacji psychicznej. Odtwarzając bieg wydarzeń na naszej pseudorandce (nie wierzę, że nazwałem to tak delikatnie) to ona również była zaskoczona całym zajściem. Później tylko dała mi w policzek uznając, że jestem podłym sukinsynem... Nic na to nie poradzę, ale nie mogłem się wtedy nie uśmiechnąć... To było silniejsze... Kiedy jest zdenerwowana, jest także urocza, przez internet też można to zauważyć...
Silver Dragon
~ ~ ~
20 marca 2000 roku, 15:17
Wpis 34.
Drogi blogu,
ja... ja ją przeprosiłem. Nie mam pojęcia, co we mnie wstąpiło, ale uznałem, że tak trzeba. A ona, o dziwo, przyjęła moje przeprosiny i sama odpowiedziała tym samym. Zaproponowała, żebyśmy zapomnieli o tym incydencie z restauracji... Nie wiem, dlaczego, ale się zgodziłem. Tym razem zaproponowałem, abyśmy spotkali się w parku. Dla ułatwienia jej decyzji zadeklarowałem się również, że chętnie poznam jej suczkę, Drimmen. Spodobał mi się opis tej "wiernej przyjaciółki". Nie będę go teraz tu przytaczał, z resztą, zrobiłem to już w jednym z poprzednich wpisów. Niech mi nikt nie wypomina, jaki stałem się miły i tolerancyjny dla byłych wrogów, bo ukatrupię!
Silver Dragon
~ ~ ~
21 marca 2000 roku, 10:11
.Wpis 35
Drogi blogu!
Zgodziła się. Nie wiem, dlaczego się tak tym ekscytuję. Ja SIĘ CIESZĘ na myśl o rychłym spotkaniu jak jakieś dziecko, które dostało błyskawicę... Co za porównanie...
Silver Dragon
~ ~ ~
21 marca 2000 roku, 5:29
Wpis 36.
Drogi blogu,
chyba zakończę swoją działalność w sieci, chociaż wcale moja znajomość się nie zakończyła... Wręcz przeciwnie, i tego się najbardziej obawiam. Ona starała się być miła, słuchała uważnie i biło od niej na kilometr... Fiołkami... Nie, znaczy to też, ale chodziło mi o ciepło. To było wręcz namacalne. Ja... czułem się jak kretyn, kiedy nic nie mogłem odpowiedzieć na jej, choć blady, to zupełnie szczery uśmiech. Czułem się, że mogę się przed nią wygadać, a jednocześnie, że powinienem uważać, kogo obdarzam zaufaniem. Drimmen biegała wokół nas i szczekała radośnie. Czarna Róża nie powstrzymywała uśmiechu, ale za każdym spojrzeniem na mnie, rumieniła się. Było to tak urocze i szczere, że starałem się powstrzymać od... czułości. Tak różniła się ta kobieta od odsłony, którą zdążyła mi pokazać na poprzednim spotkaniu, że przez chwilę nie potrafiłem się odzywać i po prostu staliśmy. Najdziwniejsze jest jednak to, że ona zaprosiła mnie na kolejny spacer... Na jutro wieczór. Jutro jest poniedziałek, ale, szczerze, nie idę do pracy. Urzędnicza praca mi się znudziła... to nie dla mnie. Dlatego jej nie odmówiłem, z resztą, nie miałem wyboru, te oczy Drimmen były takie proszące, że nie mogłem się nie zgodzić. Nawet ja, Smok, muszę czasem pójść na ugodę i wybrać się z lwicą na wspólne polowanie.
Silver Dragon
~ ~ ~
23 marca 2000 roku, 14:12
Wpis 37.
Drogi blogu!
Wszystko jest... okej. Nawet sam się dziwię, że wczoraj spędziłem niemal cały dzień z tą kobietą na "krótkim spacerku". Poszliśmy razem nawet na lunch (ja oczywiście stawiałem ;) ) i na lody, a później oglądaliśmy razem zachód słońca... Pfu, jak to romantycznie brzmi! Muszę chyba się napić, bo przestaję rozumieć nawet siebie samego.
Silver Dragon
~ ~ ~
28 marca 2000 roku, 18:13
Wpis 38.
Drogi blogu!
Ja i Czarna Róża coraz częściej się spotykamy. Zaczynam się przyłapywać na uciesze ze spędzania wspólnie czasu. Ostatnio nawet wspierałem ją, kiedy pojechałem z nią na pogrzeb prababci. Zaczynam się zachowywać tak, jakbym był jej chłopakiem... Śmieszne. I dziwne.
Silver Dragon
~ ~ ~
28 kwietnia 2000 roku, 11:03
Wpis 39.
Drogi blogu....
To ja, Czarna Róża. To wszystko potoczyło się znacznie szybciej, niż myślałam. Smok... najpierw stał się dla mnie ostoją, a teraz jest tylko lepiej. Jesteśmy parą od trzech dni. Smok kazał przeprosić za brak wpisów, niestety ma na blogowanie coraz mniej czasu. Szczerze mówiąc, zdziwiłam się, że podjął się zwierzania się obcym dla niego osobom. Ostatnio zdecydował jednak, że już czas zakończyć karierę pisarską. Usuwa bloga.
A teraz co nieco o mnie i o nim. Nie chciałam tego opisywać, ale poprosił w taki sposób, że trudno mu było odmówić.
Zacznijmy od tego, że spotykaliśmy się w ciągu tego miesiąca bardzo często, niemalże codziennie. Ja nie miałam towarzystwa, a go potrzebowałam, z nim było podobnie, tylko on szukał nie przyjaźni, a czegoś więcej. Nie brał mnie jednak pod uwagę do czasu, gdy w parku, kiedy my siedzieliśmy na ławce, zaczął ze mną flirtować mój kolega. Najpierw byłam bierna, później jednak stał się nachalny i natarczywy, na tyle, że Smok interweniował. Jednak to, co zrobił, było dla mnie zaskoczeniem. Widziałam w jego oczach zazdrość. I wtedy złapałam się na tym, że ostatnimi czasy przecież i ja dosyć nieprzyjemnie odnosiłam się do kobiet, które próbowały się przypodobać Smokowi.
Dzisiaj jednak wiem, że on kocha mnie, a ja jego i nie zamierzam zmarnować tej szansy.
Życz nam powodzenia, blogu.
Black Rose
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz